than i`ve ever done before oh, my joy and anger.


23:57
O rany... Po tym jak skoczyłam dotarło to do mnie: Życie jest doskonałe, życie jest najlepsze jest pełne magii i piękna sposobności i telewizji i niespodzianek. Wielu niespodzianek. I są też te wszystkie rzeczy,które są najlepsze, lepsze niż wszytko inne co zostało stworzone, ponieważ jest to prawdziwe


You take a stranger by the hand a man who doesn`t understand his wildest dreams you walk across the dirty sand and offer him an ocean of what he`s never seen maybe i was blind or i, i might have closed my eyes maybe i was dumb but what i forgot to say if you didn`t know is never let me go you run from love and don`t believe unless it catches you by the heel that even then, you struggle from red i learned to cross the strand your footprints still there in the sand everything else, washed away i may not be alone oh i, i may have found my home i may have lost my way but what i forgot to say if you didn`t know is never let me go


skomentuj (0)
23:08
Ogromne przemiany w tym cholernie pokręconym życiu. Czuję, że często robię rzeczy na przekór sobie. Błądzę. Tak naprawdę nie mam już zielonego pojęcia czego chcę.  Moje oczekiwania nie są spełniane, co wiąże się z nie akceptacją, złością, rozczarowaniem, smutkiem.. i tak dalej, i tak dalej w kółko. Spędzam cholerne poranki na spacerach wpatrując się w odciski butów na śniegu. Myślę, może i za dużo. Słucham ciszy - jest cholernie ponura. Dniami gapię się w sufit, brak potrzeby na robienie czegokolwiek sensownego, brak siły. Cisza. Znów, taka spokojna, pusta i samotna. Popołudniowe słońce, ciepłe ogrzewa twarz patrząc przez okno, a w głowie? `kiedy? kiedy! kończy się zima... bez zbędnego planowania, bez szczegółów ustalania.`

Tak to jest. Przemykam z kąta w kąt. Uśmiecham się ale sztucznie dla pozorów. Nie chcę okazywać, złości, smutku, tłumię go strasznie, wychodzę później wyżywam się biegnę, płaczę, biegnę.... uciekam. Wieczór - ucieczka od rzeczywistości i samotności, spotkania, spontaniczne. Piękne. Tego czego nie ma jedna osoba posiada za to druga. Żeby ktoś mógł mi dać kiedyś plastelinę i bym mogła tak ulepić człowieka, z cechami jakie posiadają kompletnie różne osoby. Mówią akceptuj wady... akceptuję. Staram się - naprawdę ale któż mógłby zaakceptować człowieka z samymi wadami ? jedyne co ma po za wadami to uśmiech. Uśmiech jako maska czy prawdziwy - wystarczy uśmiech - JA. 

Wieczorny spacer, czyste niebo, gwiazdy lśnią!- dosłownie. Puff! leżę w śniegu ale nie jest mi zimno. Patrzę jak mrugają... wyglądają jak Ci królowie zza zielonych gór, zza błękitnych oceanów i mórz. Słyszę ich , czuje w sercu. Marzy mi się być jedną z nich. Always remember that is only one way to glory. Kings never day so `believe in dreams`.


http://www.youtube.com/watch?v=cGOi-WwdjNw&feature=related





skomentuj (0)
20:21
nie zazdroszczę ptakom skrzydeł, rybom płetw.




skomentuj (3)
21:08

no change, i can`t change, i can`t change, but i`m here in my mold  and i`m a million different people from one day to the next
i let the melody shine, let it cleanse my mind , i feel free now. Devil came by this morning,
said he had something to show me i was looking like i`ve never seen a face before.

jeżeli uważasz, że materialne rzeczy można stawiać ponad osobowości i [zwłaszcza] innego człowieka, to współczuję Ci życia, jest smutne i nigdy nie będzie pełne pięknych chwil, nie będzie miłości, nie będzie szczęścia - bo czym jest szczęście? na pewno nie radością z rzeczy materialnych, awansów w pracy, wysokich stopni w szkole czy też dużej ilości pieniędzy. Samo szczęście jeszcze nigdy się nie zmaterializowało albo po prostu ja o tym jeszcze nie wiem żeby ktoś mógł szczęście trzymać w słoiku i wyciągąc co rano trochę co by weselej i tak szczęśliwiej było. Pozdrawiam wszystkich metaliczno-plastikowo-papierowych szczęśliwców życzę nieskończoności.

center






skomentuj (0)
2:33 edit

Moment natchnienia to cos w zyciu, czego nie łatwo jest nam często dostrzec to chwila, która tak rzadko pozwala nam na danie z siebie wielu rzeczy, z reguły czas nam na to nie pozwala, nie  pozwalają nam na to obowiązki, praca, szkoła, ludzie. Nie pozwalamy sami sobie często jest tak, ze sami specjalnie i swiadomie  stawiamy barierę, jakiej nie możemy określić, nie możemy określić samych siebie. Czego chcemy, czego pragniemy czyte pytanie naprawdę są tak trudne  ze nie możemy ogarnąć z  tego nic,dążyć ta droga, którą chcemy, czego pragniemy, jak życie jest kruche żeby namnie pozwolić na to  żebyśmy siedzieli w  tym, czym musimy, bo tak nampaństwo nakazuje, bo tak nam wszyscy w kolo nakazują nie chcemy być inni wiec jesteśmytacy jak wszyscy? Nie chce być taka jak wszyscy  przecież  jednolitość nie jest wskazana w zyciu codziennym. Codziennie rano budzić się, jeść śniadanie,pracować bądź uczyć sie, wracać, jeść, myć się spać i tak w kolko do cholery,co to za życie.? Pytam się, co to za życie. Na ile nas stać byśmy mogli każdegodnia zachowywać sie jak inna jednostka personalna. Czemu dziś nie mogę byćKarola jutro Magda pojutrze Mateuszem innego dnia jeszcze kimś innym, spędzaćczas tak jak mi dusza i serce podpowiada a nie jak narzucają mi wszyscy inni, bożejak tego nie chce. A jednocześnie nie chce zawieść mi bliskich osób, którym bardzo zależy na tym by moc robić to, co robią wszyscy, by się stać tymi jakimi  są wszyscy by mieć poukładane dni, by robić to, co robi każdy by podobno `godnie żyć`. Czy godnie jest żyć w brew  swojej naturze, duszy i sercu?Czy uwielbiamy żyć tak jak wszyscy tego chcą? Chcę być szczęśliwa, ale w tym świecie szczęście to pojecie względne,bardzo względne. Kocham swoją mamę, bardzo ja kocham. Czasami nie zdaję sobiesprawy nawet jak bardzo ja kocham. 

 





Zepsuć ostatnią nadzieję, ostatnią wiarę, ostatnia miłość potrafi tylko jedna osoba.


skomentuj (2)
19:01
Na drodze duchowego rozwoju wyruszam w mentalną podróż do krainy swego dzieciństwa. Musze zdać sobie sprawę, że nie posunę się do przodu bez uzdrowienia mojej przeszłości. To, czego doświadczyłam żyje w mnie, w moich wspomnieniach. Wspomnienia to bardzo plastyczna materia i równie plastycznie mogę zmienić swoje podejście do nich. Zamiast użalać się, że kiedyś doświadczyłam czegoś przykrego, mogę zmienić postrzeganie swoich wspomnień poprzez zrozumienie i wybaczenie. Czy aby na pewno ? I hope so.

Nawet zwyczajny dzień kryje w sobie coś niezwykłego i magicznego, zależy, czy zechce to zauważyć. Kieruję się znakami dusz i głosem serca.



skomentuj (0)
2:11
Nowy rok, nowe dni, kolejne 52 poniedziałki do zaliczenia. Nowy stan, nowe sny, i marzeń nowych do kolekcji parę.
Więcej blizn, więcej łez, i gdzieś siniak też znajdzie się. Mam to za sobą. Nie ważne żeby 2010 był lepszy, ważne  żeby nie był taki jak 2009. Czas zdecydowanie leci za szybko, to taka rozkmina chyba, bo pamiętam jak budowałam w piaskownicy raj dla samochodzików ( takie tam blaszaki) i z kumplami do 24 mam zapalała w kuchni światło co by widzieć nasze wspaniołomyślne autostrady do niebios. Ile miałam z 8-10 lat. Uśmiech na twarzy pojawia się bo jakże to było beztroskie życie. Bez tych głupot, problemów, których mogłabym się pozbyć na pstryknięcie palcem problem jest w tym czy chce. Chyba my człowieki przyzwyczailismy sie do tego by zawsze mieć w  zanadrzu coś by móc się zamartwiać. Taka już nasza natura chyba. Dziś siedze i mysle ze chcialabym miec takei same problemy jakmoje rowiesniczki, w co sie ubrac, jaki kolor paznokcie, ta bluzke czy tą ? która bardziej podkresla kolor moich oczu? 

Kim jestem? To trudniejsze pytanie niż co będzie jak umrę. Kurwa, (przepraszam) musze  w końcu łacinę usunac z mego języka dosłownie ale dążąc dalej kurwa, leci mi znów krew z nosa : ) . Nic mi sie nie chce, nie chce mi się nic. Nie czuję już nawet puenty tej notki, chyba ja zgubiłam, albo nie chce jej znalezc, nie chce rozpamietywac tego roku był zły. Tyle.




skomentuj (2)
16:20
How fast wie die?
Niby nie rzeczowe takie i takie trochę mało interesujące. Ale kto powiedział, że dożyjemy wieku naszych pradziadów. Nie zdawałam sobie sprawy, że życie to też świadomość tego, że może się to skończyć. Mało istotne bo chyba nie powinniśmy slęczeć zadumani nad tym ile nam zostało a co lepsze zakneblować się w domu i nie wychodzić bo może jeszcze nas coś rozjedzie, potrąci, zaatakuje. (nie potrzebne skreślić). Ostatnio tak w ogołe z innej beczki historia, ostatnio ktoś mi powiedział ˛Czas nie goi ran,a przyzwyczaja do bolu. Spadam na trening dokoncze pozniej a tymczasem pozostawiam troche zadumy.


Kaszlę, sobie kaszlę średnio co 2 minuty, kaszel jest na tyle nie znośny, że wmówiłam sobie już jakieś zapalenie płuc, a znając życie to zwykłe przeziębienie. Dzień jak co dzień barrrdddzzzzoooo leniwy. Jak ostatnio każdy kolejny, z tym, że świadomość tego żeby w końcu ruszyć dupę do roboty jakoś mnie nie przeraża, a czas najwyższy. Fil goni kolejny film i tak spędzam piątkowy wieczór - nieźle nie? Głowa mnie boli.



skomentuj (0)
3:44
Urodzona 8 października o godzinie 3:45. Homo sum et nil humanum a me alienum esse puto. Moją pasją jest muzyka, sport, filozofia, architektura, sztuka, psychologia. (Kolejność celowo przypadkowa) W tej chwili mogę być znajoma z mieszkania obok i nie koniecznie musze Cię lubić. Nie wiem, co będzie jutro i co będzie każdego kolejnego dnia. Marzę o przeżyciu przygód niczym z krwawych horrorów i gier komputerowych, komedii romantycznych bądź prawdziwych romansów z happy end`em, wiem jednak, że to nie realne. Może przynajmniej przymkną mnie kiedyś na bezludnej wyspie. Mieszkam na tak zwanych obrzeżach gdzie nic nadzwyczajnego sie nie dzieje. Omijają mnie wszystkie ważne wydarzenia/uroczystości (niepotrzebne skreślić) Mam wrażenie, że tu u mnie życie toczy się jakimś innym rytmem, pewno kiedyś sie stad wyrwę, Czasami mam potrzebę pooglądania świata nocą i chyba właśnie, dlatego cały rok spędzam w oknie. I oglądam moje obrzeża. Żeby umilić sobie życie patrze na kilka seriali zza oceanu, czasami czytam książki i przeglądam gazety. Nie należę do stowarzyszenia państwa oryginalnych, którzy słuchają/ oglądają/ czytają te same głębokie farmazony i czuj się w związku z tym lepsi. Otaczają mnie ludzie stłamszeni przez rzeczywistość, ugrzecznione dziewczynki, które gówno wiedza o życiu i plastikowi chłopcy szukający nieosiągalnych ideałów. Patrzę na ludzi, którzy mnie otaczają i szukam tych najbardziej wartościowych, Nie dążę do zawiązywania powierzchwonych znajomości, które kończą się po wymianie numeru. Nie jest mi łatwo, różnie się od innych, nie boję się mówić, co myślę i żyć tak jak mam na to ochotę. Kroczę własną drogą, którą obrałam jakiś czas temu. Chce za wszelka cenę pokazać, na co mnie stać nie chce być jedna z, wielu bo znam swoja wartość i wiem ze jestem jedyna i niepowtarzalna. Każdy jest jedyny i niepowtarzalny, ale życie i okoliczności, w jakich się znajdujemy sprawiają ze zostajemy wsadzenie w jakieś pieprzone konwenanse, Trzeba z tym walczyć ci, którzy poddają sie prądowi życia są albo głupi albo słabi. Jestem egoistka i nie wstydzę sie tego. Mam cholernie hedonistyczne podejście do życia, bo życie jest zbyt krótkie by przeważało w nim to, co musimy zrobić nad tym, na co mamy ochotę, Z tą prawdą chce żyć i realizując te prawdę pewnie nie będzie mi żal kiedyś umrzeć. Zima jest fajna, fajna zima jest do popatrzenia, kiedy nie ma zbyt dużego mrozu a śnieg nie podcina Ci gardła, a że takich zim jest mało, ze jak są to krótkie to chyba jednak lato wolę. Rano lato i wieczorem. Milczę, kiedy powinnam mówić, mówię, kiedy powinnam milczeć. Drażnią mnie ludzie zbyt hałaśliwi i boję sie roku 2012. W tygodniu od pewnego czasu o poranku odechciewa się mi sie żyć, najlepiej jest wieczorem. Szczególnie w piątek. Wierze w ten dzień, co wszystko poukłada według moich zasad. Pisze, bo najwidoczniej w ostatnich tygodniach cierpię na nadmiar czasu. Końca dla inteligentnych nie będzie, bo za dużo w około inteligentnych sie czai. Po za tym fajnie jest mieć świadomość ze gdzieś w półmroku czai sie jakiś nie do końca znajomy intruz. Bo tacy są najgorsi.

skomentuj (0)