than i`ve ever done before oh, my joy and anger.
23:57
skomentuj (0)
23:08
Ogromne przemiany w tym cholernie pokręconym życiu. Czuję, że często robię rzeczy na przekór sobie. Błądzę. Tak naprawdę nie mam już zielonego pojęcia czego chcę. Moje oczekiwania nie są spełniane, co wiąże się z nie akceptacją, złością, rozczarowaniem, smutkiem.. i tak dalej, i tak dalej w kółko. Spędzam cholerne poranki na spacerach wpatrując się w odciski butów na śniegu. Myślę, może i za dużo. Słucham ciszy - jest cholernie ponura. Dniami gapię się w sufit, brak potrzeby na robienie czegokolwiek sensownego, brak siły. Cisza. Znów, taka spokojna, pusta i samotna. Popołudniowe słońce, ciepłe ogrzewa twarz patrząc przez okno, a w głowie? `kiedy? kiedy! kończy się zima... bez zbędnego planowania, bez szczegółów ustalania.`
skomentuj (0)
20:21
nie zazdroszczę ptakom skrzydeł, rybom płetw.
skomentuj (3)
21:08

skomentuj (0)
2:33 edit
Moment natchnienia to cos w zyciu, czego nie łatwo jest nam często dostrzec to chwila, która tak rzadko pozwala nam na danie z siebie wielu rzeczy, z reguły czas nam na to nie pozwala, nie pozwalają nam na to obowiązki, praca, szkoła, ludzie. Nie pozwalamy sami sobie często jest tak, ze sami specjalnie i swiadomie stawiamy barierę, jakiej nie możemy określić, nie możemy określić samych siebie. Czego chcemy, czego pragniemy czyte pytanie naprawdę są tak trudne ze nie możemy ogarnąć z tego nic,dążyć ta droga, którą chcemy, czego pragniemy, jak życie jest kruche żeby namnie pozwolić na to żebyśmy siedzieli w tym, czym musimy, bo tak nampaństwo nakazuje, bo tak nam wszyscy w kolo nakazują nie chcemy być inni wiec jesteśmytacy jak wszyscy? Nie chce być taka jak wszyscy przecież jednolitość nie jest wskazana w zyciu codziennym. Codziennie rano budzić się, jeść śniadanie,pracować bądź uczyć sie, wracać, jeść, myć się spać i tak w kolko do cholery,co to za życie.? Pytam się, co to za życie. Na ile nas stać byśmy mogli każdegodnia zachowywać sie jak inna jednostka personalna. Czemu dziś nie mogę byćKarola jutro Magda pojutrze Mateuszem innego dnia jeszcze kimś innym, spędzaćczas tak jak mi dusza i serce podpowiada a nie jak narzucają mi wszyscy inni, bożejak tego nie chce. A jednocześnie nie chce zawieść mi bliskich osób, którym bardzo zależy na tym by moc robić to, co robią wszyscy, by się stać tymi jakimi są wszyscy by mieć poukładane dni, by robić to, co robi każdy by podobno `godnie żyć`. Czy godnie jest żyć w brew swojej naturze, duszy i sercu?Czy uwielbiamy żyć tak jak wszyscy tego chcą? Chcę być szczęśliwa, ale w tym świecie szczęście to pojecie względne,bardzo względne. Kocham swoją mamę, bardzo ja kocham. Czasami nie zdaję sobiesprawy nawet jak bardzo ja kocham.
skomentuj (2)
19:01
Na drodze duchowego rozwoju wyruszam w mentalną podróż do krainy swego dzieciństwa. Musze zdać sobie sprawę, że nie posunę się do przodu bez uzdrowienia mojej przeszłości. To, czego doświadczyłam żyje w mnie, w moich wspomnieniach. Wspomnienia to bardzo plastyczna materia i równie plastycznie mogę zmienić swoje podejście do nich. Zamiast użalać się, że kiedyś doświadczyłam czegoś przykrego, mogę zmienić postrzeganie swoich wspomnień poprzez zrozumienie i wybaczenie. Czy aby na pewno ? I hope so.
skomentuj (0)
2:11
skomentuj (2)
16:20
How fast wie die?
skomentuj (0)
3:44
Urodzona 8 października o godzinie 3:45. Homo sum et nil humanum a me alienum esse puto. Moją pasją jest muzyka, sport, filozofia, architektura, sztuka, psychologia. (Kolejność celowo przypadkowa) W tej chwili mogę być znajoma z mieszkania obok i nie koniecznie musze Cię lubić. Nie wiem, co będzie jutro i co będzie każdego kolejnego dnia. Marzę o przeżyciu przygód niczym z krwawych horrorów i gier komputerowych, komedii romantycznych bądź prawdziwych romansów z happy end`em, wiem jednak, że to nie realne. Może przynajmniej przymkną mnie kiedyś na bezludnej wyspie. Mieszkam na tak zwanych obrzeżach gdzie nic nadzwyczajnego sie nie dzieje. Omijają mnie wszystkie ważne wydarzenia/uroczystości (niepotrzebne skreślić) Mam wrażenie, że tu u mnie życie toczy się jakimś innym rytmem, pewno kiedyś sie stad wyrwę, Czasami mam potrzebę pooglądania świata nocą i chyba właśnie, dlatego cały rok spędzam w oknie. I oglądam moje obrzeża. Żeby umilić sobie życie patrze na kilka seriali zza oceanu, czasami czytam książki i przeglądam gazety. Nie należę do stowarzyszenia państwa oryginalnych, którzy słuchają/ oglądają/ czytają te same głębokie farmazony i czuj się w związku z tym lepsi. Otaczają mnie ludzie stłamszeni przez rzeczywistość, ugrzecznione dziewczynki, które gówno wiedza o życiu i plastikowi chłopcy szukający nieosiągalnych ideałów. Patrzę na ludzi, którzy mnie otaczają i szukam tych najbardziej wartościowych, Nie dążę do zawiązywania powierzchwonych znajomości, które kończą się po wymianie numeru. Nie jest mi łatwo, różnie się od innych, nie boję się mówić, co myślę i żyć tak jak mam na to ochotę. Kroczę własną drogą, którą obrałam jakiś czas temu. Chce za wszelka cenę pokazać, na co mnie stać nie chce być jedna z, wielu bo znam swoja wartość i wiem ze jestem jedyna i niepowtarzalna. Każdy jest jedyny i niepowtarzalny, ale życie i okoliczności, w jakich się znajdujemy sprawiają ze zostajemy wsadzenie w jakieś pieprzone konwenanse, Trzeba z tym walczyć ci, którzy poddają sie prądowi życia są albo głupi albo słabi. Jestem egoistka i nie wstydzę sie tego. Mam cholernie hedonistyczne podejście do życia, bo życie jest zbyt krótkie by przeważało w nim to, co musimy zrobić nad tym, na co mamy ochotę, Z tą prawdą chce żyć i realizując te prawdę pewnie nie będzie mi żal kiedyś umrzeć. Zima jest fajna, fajna zima jest do popatrzenia, kiedy nie ma zbyt dużego mrozu a śnieg nie podcina Ci gardła, a że takich zim jest mało, ze jak są to krótkie to chyba jednak lato wolę. Rano lato i wieczorem. Milczę, kiedy powinnam mówić, mówię, kiedy powinnam milczeć. Drażnią mnie ludzie zbyt hałaśliwi i boję sie roku 2012. W tygodniu od pewnego czasu o poranku odechciewa się mi sie żyć, najlepiej jest wieczorem. Szczególnie w piątek. Wierze w ten dzień, co wszystko poukłada według moich zasad. Pisze, bo najwidoczniej w ostatnich tygodniach cierpię na nadmiar czasu. Końca dla inteligentnych nie będzie, bo za dużo w około inteligentnych sie czai. Po za tym fajnie jest mieć świadomość ze gdzieś w półmroku czai sie jakiś nie do końca znajomy intruz. Bo tacy są najgorsi.
skomentuj (0)
